nie jestem na żadnym cmentarzu. lykam antybiotyk
ale zabieram Was na wycieczkę po cmentarzach
przedwojenny cmentarz zydowski w Pruszkowie przy ulicy Lipowej. ogrodzony ceglanym wysokim murem, brama zamknieta na klódkę, weszlismy na jego teren przez dziurę wybitą w murze, dziurę zaraz z ulicy, żadnego chodnika, jezdnia i mur. było to przed rokiem, dziś chaszcze i krzewy tak odrosly, że nie ma mozliwości wejścia na teren cmentarza. nikt sie nim nie opiekuje. przez parę lat wyglądal okazale, mlodzież z Izraela sprawowała nad nim pieczę. dziś cmentarz umiera...
<a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9Ylqh5jXS7hQBaDBlazTP8DKVracASiJNjss5-DnY20?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/_Da45TK2FzxE/TM6zkiAePgI/AAAAAAAAAEk/RDxUePXQMjQ/s144/100_3112.jpg" height="108" width="144" /></a>
Drugi to warszawskie Powązki.
tutaj komantarza nie trzeba.
dzis w tej piosence jest wszystko
cala moja tęsknota
niezaspokojona
odwieczna
slyszę dziś skrzek mew i szum fal
zakochalam sie nad morzem
w morzu
na morzu
staram sie kochać Ciebie any kind of way
w zdrowiu i chorobie
i w chorobie
kocham Cie..
morze...
plusem Pruszkowa jest to ,że ma targ.
targ odbywa sie 2 dni w tygodniu, wtorki i piatki. a ja coraz chetniej targ odwiedzam. w jednym miejscu mozna znależć wszystko, od igły do kombajnu.
dziś na targu bylam o 7:20, zaraz po odstawienu dzieci do przedszkola.
i zainspirowana notka dee zakupilam co nastepuje ( no miedzy innymi) :
2 kg pomidorów - 2 zł
2 kabaczki - 1,70 zł
3 mega papryki - 2 zł
kielbasa z czosnkiem od gospodarza - 5 zł
cebulę wcześniej juz posiadłam (w supermarkecie :/)
i zrobiłam leczo jak sie patrzy.
naprawde lubie iść na targ i kupić warzywa z okolicznych gospodarstw za prawdziwe grosze.
no i te wedliny, swojskie, samorobne, nie naszprycowane hormonami.
póżniej odwiedzilam piekarnię i zakupiwszy dwie grahamki z ziarnami, po powrocie juz o 8:20 zjadłam je z pysznym pomidorem z pola i zapiłam kawa.
no wiadomo ,że wszystko to pózniej popychając papierosem, bo kawa bez papierosa jest jak list bez znaczka.
zrobiłam jeszcze salatkę na jutrzejsza imprezę, a teraz odpoczywam by za godzinę ruszyć do pracy.
a lawenda wciąż kwitnie :)
na zewnątrz upał
w środku klima, a koszula i tak sie lepi
sezon urlopowy w pelni a moje wolne dopiero w sierpniu
a tu na horyzoncie wielkie plany i kredyty.
no ale żeby mieć wlasne kąty to trzeba sie na 30 lat w kredyt wpakować
wiem jakie kafelki będą w kuchni, jakie drzwi do sypialni
ale to dopiero za rok.
juz sie cieszę
juz się martwię....
czas odkladać na wlasne mieszkanie, więc wycieczka do Gdyni, wczasy i zachcianki będą odłożone na kiedyś.
za dużo się dzieje
z nerwów przez 9 dni byłam znowu w ciąży
bo sie 9 dni spóźnial
stres robi swoje
stres mnie zjada
odchorowuję wszystko zapaleniem oskrzeli
zmiany na horyzoncie
już za rogiem
juz pukaja
ale uwierzę i odetchnę dopiero gdy stanie się
gdy już będzie
co to jest??
przystanek alaska??
poniedzialek 7:30 rano
stan termometru zewnętrznego: -25 stopni
stan ubioru: 3 swetry i kurtka
byle dotrzeć do pracy
w te arktyczne dni żal mi listyonoszy, ktorzy grzeja sie przy kaloryferach na klatkach schodowch i ratują herbatą u znajomych emerytów
ja siedze w cieple
i wspominam delikatne nadmorskie zimy
nigdy nie sądzilam, że będę miała dość zimy, śniegu i mrozu
